.
Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
nieruchomości na mapie
Dowiedz się jak ściągać z wrzuty?

oceń cafeocena 5.4 / 10
12345678910Głosuj teraz!

w JOE.pl od 2009-06-05
Odwiedzin: 10740
Odwiedzin dziś: 0
O cafe
…idąc w ciemny szlak nieznany, od złych duchów opętany.

Czarna, aromatyczna herbata cejlońska podana do łóżka w eleganckiej filiżance z biało-błękitnego zestawu Wegwood. Gotowany łosoś w sałatce miętowej, gorące grzanki, bułeczki na ciepło i champagne (rodzaj francuskiego pieczywa), zaserwowane na porcelanowej zastawie Royal Doulton. Tak rozpoczyna się pewien zwyczajny poranek 1888 roku w posiadłości rodu Phantomhive, leżącej niedaleko Londynu, otoczonej lasem i mgłami. Ubrany w elegancką liberię, demonicznie (dosłownie) przystojny lokaj Sebastian prawdopodobnie już od jakiegoś czasu jest na nogach, pilnując, by przypadkowe działania pozostałej służby nie zamieniły domu w gruzy. Przygotowuje też plan dnia, ubranie i śniadanie dla swego pana, jedynego dziedzica rodu i rodzinnych interesów, dwunastoletniego Ciela Phantomhive’a. Zapytacie, jak to możliwe, aby jeden człowiek zdołał zrobić to wszystko na czas i nawet się przy tym nie zmęczyć? Otóż właśnie, tu mamy haczyk. Sebastian jest – ni mniej, ni więcej – demonem, który po zawarciu kontraktu z Cielem do momentu jego wypełnienia jest zobowiązany spełniać każde życzenie czy rozkaz swego pana. Jego nagrodą ma być dusza młodego Phantomhive’a. Być może zapytacie też, jak to się stało, że tak niewinnie wyglądający chłopczyk postanowił wyrzec się Boga i przywołać demona? I dlaczego w tak ogromnej posiadłości mieszka całkiem sam, bez rodziców, tylko z piątką służby? Wszystkiego dowiecie się z czasem, moi drodzy, z czasem. Powiem tylko jedno – wbrew sielankowemu opisowi na początku tego akapitu i częstym przejawom miejscami przewrotnego, a miejscami czarnego humoru, nie będzie to opowieść usłana różami. Zdecydowanie nie. Będą kolce, ogień, krew i ciemność.

(…) Tu otwarłem drzwi – i cóż?
Ciemność w krąg – nic więcej już.

Mówiąc szczerze, pierwszy rozdział Kuroshitsuji jest raczej mylący. Mamy genialnego lokaja, który pokazuje czytelnikom swoje niezwykłe umiejętności i potrafi wspaniale wybrnąć z każdej opresji. I co? I nic. W tym przypadku zdecydowanie lepiej prezentuje się pierwszy odcinek anime na podstawie mangi, gdyż ma on w sobie mroczny, tak charakterystyczny dla całej historii klimat. Ale to tylko mała dygresja, wróćmy do głównego tematu. Jak już wspomniałam, pierwszy (a także i drugi) rozdział Kuroshitsuji jest mylący. Dopiero w trzecim dostajemy przedsmak tego, co będzie i może być później – taki, ładnie to nazywając, aperitif. Bowiem tak jak Sebastian nie jest zwykłym lokajem, tak Ciel nie jest zwykłym chłopcem z bogatej rodziny. Pomijając jego inteligencję oraz to, że bez problemów zarządza znaną na całą Wielką Brytanię fabryką zabawek i słodyczy „Funtom”, Ciel jest wyjątkowy z jeszcze innego powodu. Mianowicie pełni on (podobnie jak jego przodkowie) funkcję „psa” obecnie panującego władcy, czyli ma oko na wszystko, co dzieje się w podziemiu i z czym Scotland Yard nie daje sobie rady. Dodatkowo w jego przeszłości czai się okrutne Widmo Tragedii – pomimo tego, że ma on tak niewiele lat, to, co przeżył, wystarczyłoby, by wpędzić w nieuleczalną depresję niejednego dorosłego. Spalono jego dom, zamordowano rodziców, a z niego samego uczyniono ekskluzywną zabawkę do nie całkiem humanitarnych zabaw. Cóż, chyba nie sądziliście, że Ciel wyrzekł się Boga i przywołał demona dla chwilowego kaprysu? Pomimo licznych zabawnych momentów, czy też całych rozdziałów, które mają pozwolić czytelnikowi na chwilę oddechu, fabuła Kuroshitsuji tak naprawdę kręci się wokół dwóch wątków: rozwiązywania kolejnych ciemnych i niebezpiecznych spraw dla królowej oraz odkrywania, kawałek po kawałku, czasem mylących i błędnych fragmentów układanki mającej wyjaśnić, dlaczego i z czyjej winy Ciel został tak skrzywdzony. Zapytacie, z jakimi to problemami może stykać się dziewiętnastowieczny dzieciak? Być może nie każdy uświadamia sobie, że to właśnie w 1888 roku na scenie miasta Londyn pojawił się wyjątkowy i tajemniczy artysta – Kuba Rozpruwacz…

Jednak tak naprawdę Kuroshitsuji to zabawa w epokę wiktoriańską. Owszem, z jednej strony mamy Kubę Rozpruwacza i inspektora Fredericka Abberline’a, Scotland Yard, imperialistyczną dominację nad światem (tutaj w postaci tak charakterystycznych dla tego okresu i widocznych zwłaszcza w literaturze odwołań do Indii) oraz handel z Chinami. Z drugiej strony są jednak takie dziwadła i anachronizmy jak telefon komórkowy (z herbem na klapce i śrubkami!), telewizja, piła łańcuchowa, samochód, wyglądający jak modele z epoki Edwardiańskiej (które posiadały już tak ważną część jak karoseria) oraz wspomniani raz Superman i Obcy. Zadziwić też może sposób przedstawienia królowej Wiktorii i chociaż przyznam, że w momencie, gdy ją zobaczyłam, zgubiłam gdzieś szczękę, było to zaskoczenie raczej pozytywne – ot, taki żarcik i igranie z konwencją przedstawiania Wiktorii jako zawsze poważnej, cierpkiej i będącej w żałobie po ukochanym Albercie kobiety. Osobną sprawę stanowi wygląd postaci. Z reguły są one narysowane całkiem realistycznie, jeśli tylko dotyczy to bohaterów rzadko się pojawiających, epizodycznych bądź też tworzących tłum na ulicy. Jeśli jednak mowa jest o postaciach głównych, mangaczka rzuciła w kąt realia XIX wieku i ubrała je w stroje charakterystyczne dla mody Gothic Lolita, co prawda inspirowanej epoką wiktoriańską, ale jednak o wiele bardziej wymyślnej i kompletnie nie na miejscu. Widać to wyraźnie w ubiorach Ciela (idealnym przykładem może być tutaj strój z rozdziału drugiego, czy też, jeszcze bardziej, z kosmosu wzięty ubiór z rozdziału siódmego, zupełnie nieodpowiedni dla dwunastoletniego dziecka), jego narzeczonej Elizabeth czy ciotki – Madam Red, w przypadku której nieodpowiednia jest fryzura (ścięte na pazia włosy z asymetryczną grzywką) i nie tyle same suknie, co ich kolor (krwista czerwień). Szczytem wszystkiego jest jednak skórzany strój jednej z bohaterek w piątym tomie, który wygląda jak żywcem zdjęty z panienki zajmującej się zawodowo usługami sadomasochistycznymi (fakt, kobieta pracuje w cyrku i jest poskramiaczką dzikich zwierząt, no ale bez przesady…). Gdzieś po drodze zgubiła się też wiktoriańska moralność i pruderyjność. Mamy bowiem okazję zobaczyć tak charakterystyczny dla mang i anime gag, kiedy jedna bohaterka łapie drugą za piersi i krzyczy, jakie to są one duże. Do tego dochodzi jeszcze całkowicie jawne macanie Sebastiana po tyłku przez Madam Red czy też obecność nieletnich dziewczątek na przyjęciu dla dorosłych, na dodatek bez przyzwoitki czy guwernantki. Jeśli brać pod uwagę realizm, to akurat w tym aspekcie Kuroshitsuji wypada dość słabo, zwłaszcza gdy porówna się ten tytuł z inną znaną mangą, której akcja toczy się pod koniec XIX wieku. Mam tu na myśli Emmę, w przypadku której już w pierwszym tomie bardzo wyraźnie wyczuwa się klimat tamtych czasów, postaci zachowują się tak, jak powinny, a po strojach kobiecych można mniej więcej określić dziesięciolecie długiej przecież epoki wiktoriańskiej.

Bohaterowie może i ubierają się i zachowują ciut nieodpowiednio, tym niemniej sami w sobie są interesujący. Za samego Sebastiana dałabym bez wahania 10/10. Inteligentny, przystojny, zdolny we wszystkich dziedzinach, potrafi wyśmienicie gotować, sprzątać, grać na skrzypcach, świetnie sprawdza się również w roli guwernera, a sztućce w jego rękach mogą równie dobrze służyć jako kuchenne narzędzia do przygotowywania posiłków, jak i śmiertelna broń. Należy pamiętać i o tym, że jest on fascynującym i tajemniczym demonem, przybyłym z najgłębszej i najciemniejszej otchłani Piekieł. I, jakby dla kontrastu, okazuje się przy tym także niezwykle uroczym, niepoprawnym kociarzem, nie mogącym się oprzeć żadnemu kotowatemu, czy to małemu ulicznemu Mruczkowi, czy wielkiemu pasiastemu tygrysowi. Z kolei Ciel, pomimo całej tej przygnębiającej otoczki samoumartwiania się i towarzyszącego mu nieustannie upiora zemsty, potrafi zjednać czytelników bystrością, inteligencją, sarkazmem i bardzo rzadkimi przebłyskami „dawnego Ciela”. W mojej opinii świetnie przedstawione są relacje między nim a jego lokajem – Sebastianowi, pomimo tego, iż jest służącym, zdarza się podśmiewać, czy też zgryźliwie komentować (wciąż z uroczym uśmieszkiem na ustach) poczynania swojego pana, z kolei Ciel też lubi od czasu do czasu dogryźć demonicznemu kamerdynerowi. Poza dwójką głównych bohaterów Kuroshitsuji ma jeszcze w zapasie kilka interesujących i sympatycznych postaci: pozostałych służących, którzy przypominają raczej Jeźdźców Apokalipsy, przypadkowo siejąc zniszczenie, gdzie popadnie, uwielbiającą wszystko, co słodkie (pod tę kategorię podpada także, o dziwo, ponury Ciel) narzeczoną młodego Phantomhive’a – Elizabeth (to między innymi przez nią postaci straciły w mojej ocenie jeden punkt, jakoś nie potrafię docenić tego przesłodzonego rodzaju humoru, który wprowadza), tajemniczego i wiecznie uśmiechniętego Lau, porywczą panią doktor Madam Red, całkowicie niedającego się sklasyfikować i dziwacznego z każdej strony Undertakera (czyli po polsku przedsiębiorcę pogrzebowego, tutaj jednak zawód ten funkcjonuje jako nazwa własna), shinigami, gości z Indii… Z takim wachlarzem postaci jedno jest pewne: nudno nie będzie.

Warsztat techniczny stoi na bardzo wysokim poziomie. Już od pierwszej strony można zauważyć staranne wykonanie rysunków wnętrz, potraw czy nawet zastawy stołowej. Widać także, że mangaczka czerpała dużą radość z wymyślania i rysowania strojów bohaterów, które (prócz tego, że są nieco nieadekwatne do realiów epoki wiktoriańskiej) zostały wykonane niezwykle szczegółowo i z fantazją. Porównując karty tomu pierwszego i szóstego można dostrzec także nieznaczną poprawę kreski, najbardziej zauważalną na przykładzie Sebastiana, który dzięki subtelnym zmianom (być może delikatnemu wydłużeniu twarzy, lekkiemu poprawieniu rysów czy minimalnej zmiany uczesania) jest bardziej demoniczny niż na początku.

Ktoś negatywnie nastawiony mógłby określić Kuroshitsuji dwoma pogardliwymi słowami: Mrok (wielka litera zamierzona) i demony. Zapewniam jednak, że manga ta jest naprawdę interesującym tytułem z ciekawą, choć rozkręcającą się powoli fabułą, dobrze skonstruowanymi bohaterami i śliczną, staranną kreską. Pomimo miejscami dość mrocznego klimatu, pełna jest także nienachalnego humoru rozładowującego napięcie. Mówiąc krótko: Kuroshitsuji jest z pewnością warta przeczytania. A na koniec może okazać się, że pokusa oddania swojej duszy Sebastianowi wcale nie jest taka łatwa do opanowania, jak się wydawało…

Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła spod rzęs chmury
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie – Nigdy Już!

Fragmenty wiersza pochodzą z utworu Edgara Allana Poe „Kruk” w przekładzie Zenona Przesmyckiego. Cytat: „idąc w ciemny szlak nieznany (…)” z „Krainy snu” tegoż poety w przekładzie Antoniego Lange.
Administratorzy
QueenBerry
Cafeowicze
BloodyCarolineKayleris7bleach34487HarvetBetiGotikuDemonFoeHimitsuKoroseChocoDianaPancakeynikkuchanKatsuBuumTahiraasia152Asamikatsuania0201jasmin151615poziomka3000BlackDream398
zobacz wszystkich
Odwiedzający
BloodyCarolineGloria696Kayleris7bleach34487HarvetwipElise115RealMuaShionBetiGotikuDemonFoejasmin151615LassyHimitsuKorosesevenxdeadlyxsinsroza215Arigato3ChocoDianaasia152Pancakey
zobacz wszystkich

kuroshitsuji zajmuje 817 pozycję w rankingu

801

816

831

846

861

876

891

906

921

936

strony: 1